Sarek i Padjelanta – podstawowe informacje po powrocie. Czytaj, jeśli myślisz o wyprawie w ten region

Ten post powstawał zdecydowanie za długo. Ostatecznie jest i zbieram w nich trochę obserwacji, które na pewno przydadzą się wszystkim tym, którzy rozważają wypad na północ Szwecji do Parków Narodowych Sarek i Padjelanta.

Dojazd

Dojazd do Sarek i Padjelanta jest naprawdę łatwy i przyjemny. Najłatwiej zapakować się na prom w Gdańsku, wysiąść w Szwecji w Nynashamn, kilkadziesiąt kilometrów na południe od Sztokholmu i następnie trasą E4 piąć się na północ. Droga jest bezpieczna i wygodna, czym dalej na północ bardziej pusta. Tak dojeżdżamy do miejscowości Lulea i tutaj skęcamy na Jokkmokk, wjeżdzając w szwedzki interior. Z Jokkmokk jeszcze ok. 120 do Kvikkjokk, małej miejscowości na południe od Sarek i Padjelanta. Tutaj jest schronisko, bardzo przydatne po wyprawie, bo można doprowadzić się do porządku. Jest też parking, by zostawić samochód. Cała trasa od promo do Kvikkjokk to ok. 1250 km.

Zasypani w PN Padjelanta – wiało i padało. Dobrze, że byliśmy okopani

Termin wyjazdu

My pojechaliśmy przed sezonem, tj. byliśmy na miejscu już 11 lutego. To nie jest najlepszy wybór, ponieważ ryzykujemy wówczas, że będziemy musieli sobie torować drogę w śniegu, bo skutery jeszcze nie założyły śladu. Jak się to czyta, to brak toru nie brzmi jakoś strasznie, ale w naszym przypadku, czyli po dużych opadach śńiegu i temperaturze ok. 0 stopni, przedzieranie się przez ciężki śnieg jest gehenną. Inną konsekwencją obecności przed sezonem, to oczywiście krótki dzień.

Kiedy zatem jechać? Lokalesi polecają drugą połowę marca i początek kwietnia. Daje to długi dzień i dużą szansę na wyżową pogodę.

Zorze polarne

Występują :-) . Wymagają oczywiście czystego niebo, co znów przemawia za marcem, czy kwietniem. Ale nam,  w lutym też się przytrafiła. Polecam!

Trasa

Najbardziej ambitny wariant, to pewnie to, co my planowaliśmy. Czyli ruszyć z Kvikkjokk, ruszyć na zachód, wejść do PN Padjelanta, skęcić na wschód, wejść do Sarek i powoli wracać do Kvikkjokk. To jest plan na ok. 250km. Biorąc zapas kilku dni na nieoczekiwane wydarzenia, to będzie to pewnie wymagać ponad 20 dni na miejscu. Może nawet ok. 30 dni. Nam udało się jedynie wejść do Padjelanta. Tutaj musieliśmy się zawrócić na pięcie i wracać. Nie grozi to nudą, o nie. Zatem taki wariant, dla tych mniej zasobnych w czas, też jest dobry. Można w końcu, zamiast kierować się do Padjelanta, iść do Sarek. I znów dostosowywać swoje plany do posiadanego czasu.

Schronisko w Kvikkjokk

Bardzo fajne schronisko, dające wszystkie luksusy właściwe takim obiektom. Ceny oczywiście szwedzkie, czyli nocleg kosztoju ok. 180 złotych za dobę. Ale jest, co daje możliwość doprowadzenia się do cywilizowanego wyglądu i stanu po powrocie z parków, a przed podróżą do domu.

Nawigowanie

W wybranych miejscach trasy, którą udało nam się pokonać, spotykaliśmy tyczki wbite śnieg. Ale jak wejdziemy do parku narodowego, to tyczek może już nie być. Czyli nie idzie się jak po sznurku, jak np. na norweskiej Hardangervidda.

Zmienność scenerii i terenu

Ten obszar oferuje naprawdę dużą zmienność scenerii. Mamy szansę podróżowania przez las, co może przypominać trochę nasze Beskidy. Ale obok widzimy całkiem duże góry, przewyższające nawet 1500 n.p.m.. Wejście do PN Padjelanta to kolejna zmiana, bo jesteśmy już ponad lasem na otwartym, tundrowym terenie. Obok tego przyjdzie nam poruszać się zamarzniętymi rzekami, oraz kroczyć po skutych lodem jeziorach.  Rozległy, zmienny teren. Jest co oglądać.

Zwierzęta

Łosie i renifery na co dzień. Nie jedzą z ręki, ale są :-) . Do tego trochę ptactwa. Widzieliśmy pardwy i pluszcze. Zwierząt niebezpiecznych brak.

Inni turyści

Czy bardziej w sezon, tym będzie ich więcej. Ale nie spodziewajcie się tłoku, można łatwo poczuć się jak na odludziu. Na terenach nie objętych parkami narodowymi spotkacie skutery. Nie jest to najlepsze towarzystwo, bo hałasują. Ale daje się żyć, a co więcej, skutery turystów nie wjeżdżają do parków narodowych. W nich na tym sprzęcie mogą poruszać się jedynie Samowie.

Czy warto jechać do Parków Narodowych Sarek i Padjelanta zimą? – czyli małe podsumowanie

Zdecydowanie tak. Teren jest atrakcyjny, łatwo do niego dotrzeć. Można tutaj przeprowadzić naprawdę ambitną wyprawę. Położony już za polem polarnym daje gwarancje zimy. W tym roku np. zima nawet w Szwecji była rarytasem (opinie od samych Szwedów), bo temperatury były dodatnie i spadło mało śniegu. Ale Sarek i Padjelanta fundują solidną zimę.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>